Nie masz jeszcze konta?
Utwórz je.
Nie pamiętasz loginu?
Kliknij tutaj.
Nie pamiętasz hasła?
Kliknij tutaj.
W jaki sposób stworzyć dobrą relację z dzieckiem? Nawiązując z nim kontakt oparty na wzajemnym szacunku dla uczuć i potrzeb.
Czy taki kontakt można mieć z wrzeszczącym dwulatkiem, albo nastolatkiem który nie chce chodzić do szkoły? Oczywiście, że tak - uważa Marshall Rosenberg, twórca metody Nonviolent Communication – o ile zdajemy sobie sprawę z potrzeb, jakie kryją się za takimi zachowaniami.
Podstawą dobrej komunikacji między ludźmi – bez względu na wiek – jest świadomość potrzeb własnych i innych ludzi oraz wspólne poszukiwanie strategii, jak je zaspokoić. W jaki sposób tą metodę można wprowadzić w codzienne życie? Przede wszystkim uświadamiając sobie, czym są potrzeby, jak je rozpoznać zarówno u sibie, jak i u innnych, szukając takich sposobów ich zaspokajania żeby nikt nie został pokrzywdzony. Oto podstawowe założenia metody Nonviolent Communication czyli Porozumienie Bez Przemocy - opracowanej przez psychoterapeutę Marshalla Rosenberga. Jak powstało PBP? Rosenberg sam jako nastolatek doświadczył brutalnej przemocy ze strony szkolnych kolegów z powodu swojego żydowskiego pochodzenia. Długo zastanawiał się, skąd u ludzi bierze się skłonność do stosowania przemocy. Te zainteresowania doprowadziły go do doktoratu z psychologii klinicznej. Odpowiedzi szukał także w studiach porównawczych dotyczących religii i kultur, a także prowadząc mediacje między przedstawicielami różnych wrogich sobie grup etnicznych i środowiskowych np. gangów ulicznych walczących z policjantami. Z czasem przeniósł swoje zainteresowanie na codzienne kontakty między ludźmi. Co się okazało? Że tym, co skłania ludzi do gwałtownych zachowań i wymuszania czegoś na innych jest język, którego używają. Zamiast wyrażać słowami własne potrzeby i prosić innych o pomoc w ich zaspokojeniu, wielu z nas używa słów, które budzą w innych niechęć i lęk. Nie są w stanie nawet usłyszeć o co nam chodzi, a co dopiero zrobić coś dla nas, bo próbują ochronić siebie i własne istotne potrzeby. Jakie to słowa: przede wszystkim ocenianie: jesteś zły/dobry, karanie oraz żądania i rozkazy. Ilu rodziców nie próbowało nigdy złamać oporu dziecka żądaniem, karami czy groźbami, a nawet stosując przemoc fizyczną? Marshall Rosenberg pokazuje fatalne skutki takich zachowań wobec dzieci.
PBP pomaga nawiązać skuteczny kontakt z dzieckiem, bez wymuszania na nim czegokolwiek. Celem metody nie jest zmiana dziecka, ale nawiązanie z nim takiego porozumienia, aby samo chciało zrobić to, o co je prosimy. PBP nie jest więc jak mogą sądzić niektórzy „wychowaniem bezstresowym” . Nie chodzi o to, aby pozwalać dzieciom na wszystko. Pomiędzy metodami restrykcyjnymi (opartymi na manipulowaniu karaniem i nagradzaniem) a antypedagogiką (pozbawieniu dzieci wszelkich zasad), jest właśnie miejsce na głęboki, serdeczny i autentyczny kontakt i on jest zasadniczym celem PBP. Potrzeby dziecka i rodzica są równie ważne. To, że dziecko jest małe, nie oznacza, że jego potrzeby są mniej istotne. Być może nie ma jeszcze takiego doświadczenia jak rodzice i nie zna wielu strategii jak je zaspokoić, ale nie oznacza to, że jego potrzeby nie zasługują na szacunek.
O jakie potrzeby chodzi? O wolność, zabawę, rozwój, chęć decydowania o sobie czy potrzebę szacunku dla własnych potrzeb. Kiedy ignorujemy te potrzeby u dziecka, bez względu na to czy ma dwa czy 15 lat, jest naturalne, że zaczyna się buntować. Rosenberg uważa, że nie możemy zmusić dziecka do uznania naszych racji, ale możemy spróbować zrozumieć, czemu się z nami nie zgadza. „Nie” ze strony dziecka, zawsze wyraża jakieś jego głębsze „tak” powiedziane dla jego własnej potrzeby. Dziecko nie buntuje się dlatego, że lubi bunt. Jeśli się buntuje, szuka sposobu pokazania nam że czegoś bardzo potrzebuje, czasem jest to pragnienie bycia zauważonym, wysłuchanym, branym pod uwagę. Czasem wystarczy chwila uważnego wsłuchania się w dziecko w milczeniu, a odzyskuje ono spokój i równowagę. Takie są doświadczenia rodziców, którzy praktykują PBP. Pomoc w zaspokojenie potrzeb dziecka nie oznacza z drugiej strony rezygnacji z potrzeb rodzica. Czasem wystarczy powiedzieć, nawet powtórzyć za dzieckiem (ale bez ironii!) : „Widzę, że chciałbyś wybrać to lub to, chcesz tego, lub tego…”. Dziecko, które czuje, że jest zauważone, zrozumiane jest gotowe wysłuchać i wykonać prośbę rodzica, choć przed chwilą wydawało się to zupełnie niemożliwe.
źródło: mus.com.pl