Nie masz jeszcze konta?
Utwórz je.
Nie pamiętasz loginu?
Kliknij tutaj.
Nie pamiętasz hasła?
Kliknij tutaj.
Tytuł artykułu wyda Ci się może śmieszny, bo to przecież TY jesteś w ciąży,
a nie Twój mąż czy partner. To TY masz najpierw mdłości, nietypowe zachcianki czy
wstręt do niektórych potraw. To TY nosisz wieeelki brzuch, znosisz ból pleców, masz
zaparcia, zgagę, nie śpisz po nocach, bo nie możesz sobie znaleźć miejsca w łóżku.
Wreszcie to TY przeżywasz lęk i przede wszystkim ból porodu, „on” co najwyżej
towarzyszy Ci przy porodzie rodzinnym. No, dopiero po porodzie, kiedy maleństwo
kwili już (lub ryczy:) w swoim łóżeczku, to wtedy on zaczyna być ojcem i może
rzeczywiście się do czegoś przydać.... Która z Was tak sobie myśli? Myślała?